środa, 20 września 2017

Wrześniowe zmiany

Sezon na zupy rozpocząć czas :)
Wrzesień to taki miesiąc, z którym trochę słabo sobie radzę z uwagi na czas. Po leniwym (hahaha) lipcu i sierpniu czas znowu przyspiesza rzucając mi pod nogi coraz krótsze dni. Tymczasem bieżący rok dodatkowo postanowił pobić rekord dni deszczowych lub opadowych, żeby uściślić, gdyż właśnie usłyszałam, że czeka nas śnieżna, mroźna zima. Czyli będzie deszcz padać do zimy, a później śnieg do wiosny 😲
W tej sytuacji zachłannie zbieram przepisy na zupy, bo nic tak nie rozgrzewa i nie jest tak proste i szybkie do podania po powrocie do domu jak zupa właśnie. Ważne tylko żeby co dwa, trzy dni uzupełniać zapas w garnku i nie popaść w rutynę.
Na razie korzystam z sezonu na pomidory i bez ograniczania się do ilości i gatunku wrzucam je do wszystkiego, również do zupy.
Wrzesień jest pod tym względem cudowny: młode i naturalnie hodowane marchewki, pietruszki, selery, kalarepki, papryki i pomidory "pchają się" do garnka. Warunkiem koniecznym jest dobry bulion (u mnie wyłącznie warzywny) a do niego można dorzucić to co pod ręką lub na straganie po drodze 😊
Zupa nie zagwarantuje nam jednak dobrego samopoczucia. To praca domowa, którą musimy odrobić sami. Podobno kluczowe znaczenie ma pierwsza godzina dnia. To wtedy musimy "uważać" na swoje myśli czyli dopuszczać do ucha tylko te pozytywne. Pracować nad dobrym nastawieniem i życzliwością, w tych pierwszych chwilach zwłaszcza dla siebie. Odpuśćmy sobie pisanie scenariusza i przewidywania co zrobią inni. Może pozytywnie nas zaskoczą?
Może warto nastawić budzik kilka minut wcześniej tylko po to, żeby uratować poranek? Wstać odpowiednią nogą 😉uśmiechnąć się do odbicia w lustrze, na spokojnie obudzić dzieci. I nie zapominajmy o pozdrowieniu dla Sąsiada i Pana/Pani zamiatających od świtu ulice. Niech każdy ma dobry dzień 🌞

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za odwiedzenie mojego bloga, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)