poniedziałek, 6 marca 2017

Wilk


Kocham las. Przez lata go ignorowałam i te wszystkie lata są dla mnie stracone. Dziś oddycham nim, a on oddycha każdą żywą duszą jaką gości. Skąd wiem?
Sobotni styczniowy ranek. Godzina +/- 8. Powietrze było zachwycające: niezbyt mroźne, świeże i przyjazne. Takie powietrze zaprasza do spaceru. Biegaczy o tej porze nie ma więc byłam ja i moje trzy psy.  Wszystkie są cudowne i bardzo różne. Największy rudy to po prostu pies zaganiający, a że zagania wszystko - od łosia po dzika - w okresie zimowym, gdy zwierzęta podchodzą dość blisko, chodzi niemal wyłącznie na smyczy. Śmieję się nawet, bo gdy wyczuje jakieś zwierzę potrafi schować się za mnie jakby mówił "nie pozwól, proszę nie pozwól żeby mnie poniosło" 😂 Mój średni pies Kminek to chodzące lenistwo, bardziej włóczęga niż piechur. I jeszcze mała Chilli żywa iskierka, lubi się zapodziać, a gdy się przestraszy wyłącza tryb myślenia. 
Był więc sobotni styczniowy, wyśniony poranek. Szliśmy jedną z głównych leśnych dróg. W nocy prószył śnieg i przed sobą, na drodze widziałam niewiele śladów. Tak naprawdę widziałam tylko ślady wielkich łap. Trochę nietypowo, bo zazwyczaj łapy idą w komplecie ze stopami. Wielkie łapy ma wyżlica u sąsiada z lewej strony i  golden retriver u sąsiada po prawej. Tym razem nie był żadnych śladów stóp. Zdarzało mi się już spotykać samotne psy w lesie, jak choćby akitę leżącą w poprzek drogi. Rudy był już na smyczy, na wszelki wypadek zapięłam też Chilkę. Kminek szedł przed nami. Było pięknie, cicho, biało. Marsz na jedną parę stóp i 12 łap.
Zbliżaliśmy się do niewielkiego zakrętu - tuż za nim jest przecinka, którą chodzę ja i kilka saren od czasu do czasu. Zastanawiałam się przez chwilę czy w nią skręcić, ale wtedy spacer byłby trochę krótki, "więc może lepiej pójść dalej..." Tak rozmyślałam w chwili gdy Kminek nastawił uszy przyspieszył trochę by za chwilę stanąć z mordą zwróconą w prawą stronę. "Oooo coś tam jest"- pomyślałam, i choć Kminek to pies leniwy, który co najwyżej puściłby się pędem nie dalej niż na 100 metrów zapięłam go na smycz.  Dzikich zwierząt nie należy niepokoić w końcu to ich dom. Szliśmy dalej, zakręt, przecinka po prawej, ciekawe co zaciekawiło Kminka, spojrzenie w prawo, coś tam siedzi , patrzy na nas, wygląda jak wilk... Ja widzę jego on widzi nas...mijamy przecinkę, ja nie widzę jego, czy on widzi nas?...
Moje serce biło szybko, a w głowie, to co się działo w głowie było tak czyste, tak uporządkowane, że po dniach które minęły mogę siedzieć i odtwarzać tę chwilę dokładnie, krok po kroku. Czy się bałam? Tak! Czułam strach, ale to był strach, którego nie boisz się czuć. Czy właśnie odkryłam pojęcie dobry strach?
Mijając przecinkę patrzyłam w nią widząc siedzące zwierzę. To mógł być pies, to mógł być husky, ale gdyby to był pies przybiegłby do nas niemal na pewno lub szedłby za nami. Tak robi pies. Zresztą husky ma nieco inny pysk, rozłożenie kolorów. Czy to mógł być wilk? Jakie są szanse żeby jeszcze tam siedział, to chyba niemądrze tak chodzić mu przed nosem, więc może lepiej trzymać się wyznaczonej trasy, ale czyje są te ślady przed nami? 
Wokoło nie działo się nic. Ta sama cisza, pięknie, biało, tylko oddech dużo cięższy, dużo szybszy. Odwróciłam głowę. Nic nie biegło za nami, niczego nie było widać przed nami. Kilkaset metrów dalej skręciliśmy w prawo i zataczając spore koło wróciliśmy do domu. Czy to mógł być wilk? W głębi serca bardzo chciałam usłyszeć, że tak. 
Na jednym z kolejnych spacerów opowiedziałam wszystko znajomym. Ona powiedziała: No co Ty! On, że to ciekawe. Naszą uwagę odwróciło stadko łosi w tym jeden z przepięknym, ogromnym porożem.  Na kolejnych spacerach jak zawsze z ciekawością rozglądałam się po lesie, ale jaka jest szansa na ponowne spotkanie "może wilka"? Minęły kolejne dwa dni. Jadąc do miasta odebrałam telefon:
- Nie chcę Cię przestraszyć, ale mówiłaś prawdę! To był wilk! - Sąsiadka spotkała w lesie człowieka, który słyszał jak wyją i potwierdził u leśniczego: mamy parę wilków. 
Kolejnego dnia Sąsiad przy spotkaniu powiedział: Słuchaj! To prawdopodobnie był wilk! Słyszałem jak ludzie we wsi rozmawiali. Mamy wilki 👍



Sięgnęłam na półkę by dokończyć książkę Adama Wajraka Wilki. Zaczęłam ją czytać dawno temu, ale odłożyłam przerażona opisem jak okrutny los zgotował wilkom człowiek. Zaczęłam czytać dalej...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za odwiedzenie mojego bloga, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)