sobota, 11 marca 2017

Światło(ść) Wiosny

Dżinsowa wiosenna kawa w paskach :)

I stał się marzec.

Szósta rano, nawet jeśli na niebie chmur pełno, jest godziną poranka a nie ciemnej nocy. Za to osiemnasta oznacza, że dzień się kończy w przeciwieństwie do spoglądania na zegar z pytaniem: jak długo, na litość, może trwać noc?! Przecież zaledwie przed chwilą/ miesiącem tak było 😉
Czy chciałabym mieszkać tam, gdzie słońca więcej, wody przejrzystej więcej, kwiatów kwitnących więcej? No pewnie, że tak! Patrzę na zdjęcia znajomych z Australii i - troszeczkę, tak po ludzku - zazdroszczę światła, kolorów i wzorów, zazdroszczę natury...
Wiem jednak, jak łatwo stracić radość gdy przyjmiemy coś za pewnik. Założymy, często arogancko lub po prostu niesłusznie, że jakiś stan trwać będzie zawsze, niezmiennie. A gwarancja przecież nie zawsze jest zagwarantowana.
Może więc trzeba przejść, raz na jakiś czas, przez pasmo zimnych i ciemnych poranków oraz krótkich dni, żeby umieć cieszyć się tymi, które przyjdą po nich? Tak jak warto pamiętać, że zmiany są nieuniknione i prawdopodobnie na lepsze, ale celebrowanie dnia dzisiejszego jest lekcją wartą nauki. Gdy posiądziemy tę umiejętność będziemy szczęśliwsi na co dzień 😊
Wiosenna sobota często jest u nas dniem sprzątania w ogrodzie. Temperatury dodatnie, ptaki wariują w drzewach i na niebie czyli wiosna już pewna. A my tak bardzo chcielibyśmy usiąść z kawą w ogrodzie. Żeby na nią zasłużyć trzeba najpierw posprzątać. Rękawice na ręce i chwytać mocno grabie 😁 
W przerwie, na szybko, zrobiłam dwa zdjęcia. Dzień mamy pochmurny, chwilami kropił deszcz, a jednak światło na zdjęciach piękne, niemal słoneczne. Serce rośnie, dusza śpiewa: witaj Wiosno! Dziękuję i poproszę... jeszcze więcej!!💙💚💛💜



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za odwiedzenie mojego bloga, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)