poniedziałek, 27 marca 2017

Budyń domowy czyli czasem coś się nie uda ;)

Domowy budyń waniliowy

Są dni kiedy celebruję czas w kuchni. Przygotowuję miejsce do pracy, upiekę/ ugotuję coś pysznego. Czasem wystawię się na krytykę najbliższych 😉 choć bardzo często też na słowa uznania😋 Tak bywa kiedy mam czas.
Czasem czasu jest jakby mniej a ochota na coś dobrego nie słabnie. Tak było ostatnio i dlatego do menu w ramach deseru dołączył stary poczciwy budyń. To jedna z pierwszych rzeczy jakie jako dziecko samodzielnie przygotowywałam w kuchni. Pamiętam, że jeszcze ciepły budyń waniliowy polewałam sokiem malinowym....
Deser w pięć minut. Super. Ale czy warto go jeść? Nawet jeśli tak wygląda 
Budyń z pokruszonym biszkoptem i owocami 
Wyszukałam przepis na domowy budyń. W końcu wymieszanie mąki ziemniaczanej z mlekiem nie powinno trwać długo. Na jednym z blogów kulinarnych znalazłam przepis, bardzo ładne zdjęcia, ruszyłam do kuchni.
Zanim jednak ktoś z Was chciałby zrobić budyń zgodnie z przepisem, który zamiast zamieszczę wstrzymajcie się, chyba, że zjecie deser w 15 minut po przygotowaniu ✋
Składniki:
0,5 litra mleka
dwie czubate łyżki mąki ziemniaczanej
3 łyżki cukru najlepiej waniliowego
2 żółtka

Przygotowanie:
Połowę mleka zagotować na małym ogniu, pozostałą część zimnego mleka dokładnie wymieszać z mąką, cukrem i żółtkami. Gdy mleko się podgrzeje powoli wlewać mieszankę stale mieszając. Gotować na małym ogniu ok. 5 minut aż masa zgęstnieje. Jeszcze ciepły budyń wlać do małych miseczek i podawać z owocami, pokruszonym biszkoptem, sokiem owocowym, czekoladą lub jak serce dyktuje.

Mój budyń wyszedł bardzo ładnie. Miał piękną kremową konsystencję, śliczny kolor i co najważniejsze: wiedziałam, że nie ma w nim nic chemicznego (cukier waniliowy w mojej kuchni to cukier w słoiku z laską wanilii dla aromatu).
Plasterek pomarańczy i kilka kulek pysznej mlecznej czekolady 
Niemniej, gdy budyń wystygł, stracił swoją piękną kremową konsystencję i zrobił się "wodnisty". Od razu przyznaję, że użyłam mleka 2% a w przepisie oryginalnym było dodatkowo masło (łyżeczka), które pominęłam (przy maśle był komentarz: można pominąć).

To wcale nie oznacza, że do budyniu domowego nie warto wracać. Wręcz przeciwnie, warto poeksperymentować, zwłaszcza jeśli przeczytać ostrzeżenia dla alergików publikowane np. przez producenta znanego i, nie ukrywam, bardzo smacznego budyniu.
Na pewno następnym razem dodam więcej żółtek (np. +2) i więcej mąki (np. +1 łyżka).
Jeśli macie sprawdzony przepis na domowy budyń podzielcie się nim proszę 😊
Udanego tygodnia 👋





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za odwiedzenie mojego bloga, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)