czwartek, 9 lutego 2017

Chałka Challah - przepis na cierpliwość ;)

Gdy piekę chałkę mój dom od razu wygląda ładniej i pięknie pachnie :)
Z mojego dzieciństwa zapamiętałam zapachem dwa domy. Jeden to dom mojej Babci Pauliny. Pachniał szarlotką z cynamonem i kwiatami w ogrodzie. Drugi to dom Buni, który na zmianę cudownie pachniał chałką lub okropnie topionym serem z kminkiem (do dziś wyrzucam sobie, że nigdy go nie spróbowałam). Bunia, z zawodu farmaceutka, przygotowywała wszystko w kuchni z wagą (z niezliczoną ilością malutkich, zgrabnych odważników) lub w menzurkach, w jednej z nich (ze skalą do 250 ml) parzyła też herbatę.
Kuchnia na drewno, waga, menzurki i zapach chałki. Mogłam godzinami przestawiać odważniki, odmierzać pojemności i pochłaniać ciasto drożdżowe - bo tym właśnie była dla mnie chałka Buni. Onieśmielona skomplikowanym procesem przygotowywania (czasy ręcznego mieszania rozczynu i niekończącego się zagniatania) jeszcze długo w latach mojej dorosłości nie brałam nawet pod uwagę samodzielnego przygotowania chałki. Lubię gdy jest "skromna" czyli zaledwie delikatnie słodka za to ze słodką kruszonką i zdecydowanie bez żadnych aromatów.  Niestety w żadnej piekarni nie znalazłam chałki takiej jak u Buni i w końcu sama zdobyłam się na odwagę by ją upiec. Bez pomocy męża, a konkretnie robota kuchennego od niego ;) chałka by nie wyszła. Zagniatanie to nie tylko kwestia silnych ramion, ale przede wszystkim techniki, cierpliwości i wytrwałości.


Przez długi czas nie przykładałam wagi do tego, że wyrabianie ciasta drożdżowego musi odpowiednio długo trwać. To nie tylko kwestia połączenia składników, ale przede wszystkim wytworzenia się glutenu, który powoduje, że ciasto staje się gładkie i elastyczne. Im lepiej ciasto wyrobimy, tym bardziej lekkie i puchate będzie, bo struktura ciasta lepiej zatrzyma w sobie pęcherzyki wypełnione dwutlenkiem węgla (efekt fermentacji drożdży z cukrem), które powodują, że ciasto lepiej wyrasta. Przepisów na chałkę znajdziecie bardzo dużo*. Na swoim kuchennym poligonie sprawdziłam, że kolejność dodawania składników nie ma żadnego znaczenia. Drożdże nie będą kłócić się z solą, nie zabijcie ich tylko zbyt wysoką temperaturą rozpuszczonego masła lub podgrzanego za bardzo mleka - reszta to tylko CZAS. To pragnę wyraźnie podkreślić: bądźcie cierpliwi i dajcie chałce czas, najpierw żeby odpowiednio długo zagniatać ciasto (w moim robocie z hakiem do wyrabiania ciasta drożdżowego na wolnych obrotach trwa to nie mniej niż 12 minut), a następnie na podwójne wyrastanie ciasta (najpierw wyrastanie po zagnieceniu ciasta ok. 60 min i jeszcze raz po zapleceniu warkocza ok 30 min.)


Gdy piekę chałkę mój dom od razu wygląda ładniej, pięknie pachnie, wszyscy zbiegamy się do kuchni, jest miło i rodzinnie. Dla takich chwil warto czekać i ugniatać ;)

*Składniki: 80 g masła + 150 ml mleka, podgrzać razem aż masło się rozpuści. Gdy wystygnie wrzucić dwa całe jaja i wymieszać. Suche składniki: 350 g mąki tortowej pszennej, 40 g cukru, odrobina soli, torebka drożdży (można użyć świeże 1/4 kostki rozrobionej z łyżeczką cukru na płynną masę). Wszystkie składniki mieszamy, dokładnie zagniatamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za odwiedzenie mojego bloga, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)