środa, 8 lutego 2017

Blisko być


Ogień ma w sobie magiczną moc wywoływania refleksji. Zimowe długie, chłodne wieczory sprawiają, że coraz częściej przed kominkiem lubię być. Niby z książką, ale gdy moje oczy raz trafią na płomienie, bardzo trudno mi je stamtąd oderwać ;) I wtedy przychodzą myśli przeróżne.
Świat się zmienił. I dobrze i źle. Kiedyś całe rodziny siadały razem przy kominku i spędzały tam razem godziny (dobrze), bo kominek był często jedynym źródłem ciepła w domu (źle). Mieli czas: czytać, rozmawiać, poznawać się lepiej, budować relacje. Dziś tego czasu mamy coraz mniej, choć rozwój cywilizacji powinien zaoszczędzić nam go więcej. A budowanie bliskości, takiej prawdziwej i ciepłej wymaga czasu. Wymaga uwagi, zaangażowania, życzliwości, wytrwałości i wzajemnej chęci.
Dziś mamy kontakt z niewyobrażalną ilością ludzi na całym świecie. Dzięki internetowi, mediom społecznościowym poznajemy ludzi, których nie mielibyśmy szansy spotkać w naszym życiu. Wymieniamy doświadczenia, dzielimy te same pasje, oglądamy świat oczami innych. To jest fajne i sama to robię. Pamiętajmy jednak, że w ten sposób nie zbudujemy prawdziwej bliskości. Dotyku człowieka nic nam nie zastąpi. Ani najfajniejszy wirtualny znajomy, ani wielotysięczna ilość fanów lub obserwatorów w social mediach, ani zwierzę choćby z największym sercem. Jesteśmy gatunkiem stadnym, który potrzebuje przyjaźni i miłości namacalnej (jakkolwiek niezręcznie to brzmi).
W jednym z bardzo popularnych ostatnio seriali zobaczyłam taką scenę: więźniarki oglądają film chichocząc i dobrze się bawiąc. Poklepują się wzajemnie po ramieniu, zaśmiewając do łez. Wśród nich jest taka, która nie ma z kim się śmiać, niedawno osadzona, wystraszona jeszcze i niepewna.  Z potrzeby bliskości niezauważalnie, małym palcem muska kobietę siedzącą obok. Żadnych podtekstów tylko tęsknota za bliskością człowieka utraconą kilka dni wcześniej. Za poczuciem, że nie jest samotna i bezsilna.
Zanim więc wpadniemy w gniew i obrazimy się na zawsze na Przyjaciela, kogoś bliskiego lub po prostu na drugiego człowieka, weźmy głęboki wdech.  Zastanówmy się. Wydech. Z takich zdarzeń pełnych żalów i pretensji budujemy często mur, powolutku cegiełka po cegiełce. Nie zauważamy kiedy zasłania nam świat i oddziela od tych, którzy, w gruncie rzeczy, są dla nas, a przynajmniej byli, bardzo ważni. Gdy bliskość opiera się na wyłącznym braniu i wykorzystywaniu innych w charakterze lustra, nie jest bliskością jaka może zbudować trwały związek. Znajdźmy czas, słuchajmy, bądźmy razem.
Na fotelu, w świetle lampy siedzi starszy pan, otulony ciepłym swetrem, może kocem. W kuchni obok jego żona czyta książkę. Siedzi sam zły na żonę, bo nie dość go kocha, swój stan zdrowia i nieprzyjazną starość. To nic nowego, był zły o coś całe swoje życie. Bardzo trudno jest kochać człowieka przepełnionego wieczną złością. Pretensjami i niezadowoleniem starszy pan systematycznie przeganiał każdą szansę na bliskość. Nie został sam, ale został samotny.
Obok mojej Przyjaciółki mieszka Pani w średnim wieku. Elegancka, oczytana w sznurze pereł pija kawę na tarasie. Z wyższością osoby wyjątkowej krzyczy na ogrodnika. Ubrana w krytykę jej twarz ma doskonale przećwiczony nieszczery, szeroki, piękny uśmiech.
***
"Jestem wdzięczna za te wszystkie trudne osoby w moim życiu,
które pokazały mi dokładnie kim nie chcę być...."
~ autor nieznany ~





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za odwiedzenie mojego bloga, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)