wtorek, 15 listopada 2016

Nigdy nie żałuj...błędów



Nie noś swoich błędów ze sobą
Zamiast tego ułóż je u stóp i użyj jako stopni
Nigdy nie żałuj
Jeśli coś jest dobre to wspaniale
Jeśli złe...potraktuj to jako doświadczenie
Życie zawsze ma dla ciebie drugą szansę
Nazywa się JUTRO
(autor nieznany)



I oto siedzę tu z całą stertą kamieni czytaj błędów. Jeśli faktycznie ułożę z nich stopnie to dokąd mnie zaprowadzą. Czy gdy stanę już na szczycie nie poczuję się jak na skoczni narciarskiej? Byłaś tam kiedyś?
To był obóz młodzieżowy w Niemczech. W ramach atrakcji pojechaliśmy zobaczyć skocznię. Część z nas weszła na górę. Wspinaliśmy się po niezliczonych, metalowych stopniach, żeby wreszcie dotrzeć na szczyt. Stałam tam, na górze, a moje nogi zupełnie odmówiły posłuszeństwa drżąc tak bardzo. Naprawdę do dziś nie wiem, czy to było zmęczenie czy strach. Miałam "cały świat u stóp" i jedyne o czym marzyłam to jak najszybciej stanąć znów na ziemi.
Więc siedzę tu, z całą stertą kamieni. Na pewno nie zamierzam ich nosić! Wystarczy kilka z nich żebym nie mogła wstać.
Może powinnam przewartościować to, co nazywam błędem i co jako błąd postrzegam. Jeszcze raz przeliczyć gramaturę, zważyć. Może okaże się, że to zaledwie kamyki. Może te, z którymi tutaj siedzę porzucić na polanie pod lasem i pozwolić, żeby mech przykrył je, zgubił dla mnie... Co myślisz?
Są tacy, którzy każdy swój błąd potrafią wytłumaczyć i ze wszystkiego się usprawiedliwić. Wstają później, otrzepują ręce i odchodzą. Są tacy, którzy przepraszają za wszystko co robią i za to jakimi są. Bez końca.
Pierwszym nie zazdroszczę, a drugich bardzo mi żal.
Jest też drugie powiedzenie:
Gdy nie masz nic na swoją obronę to usiądź spokojnie i pomyśl...
Chodzi za mną od dziecka, ale mnie nie przekonuje. Dlaczego? Bo błędy to te zdarzenia, które popełniamy nieumyślnie. Gdybyśmy mieli czas na analizę, zadanie pytań, poradzenie się w swoim wnętrzu (w myśl: usiądź spokojnie i pomyśl zanim coś zrobisz) lub naszego Autorytetu (warto go mieć) prawdopodobnie udałoby się nam wielu z nich uniknąć. Czas to dziwny towarzysz: czasem nam sprzyja, czasem zdecydowanie nie.
Czy dziś zachowałabym się inaczej, w kwestii mojego kamienia, który siedzi w bucie i uwiera? Prawdopodobnie tak. Jednak następstwa tego błędu w bilansie wychodzą na plus. Po co więc siedzieć i dłużej roztrząsać. Czy nie lepiej - jeśli kamień nie chce dać się wyrzucić z buta - poświęcić sam but?
Tak właśnie zrobię. Ty też?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za odwiedzenie mojego bloga, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)