poniedziałek, 14 listopada 2016

Nie jestem ponadto


Dziewczyna zostawiła plecak na parapecie okna w szkole, wróciła po chwili. Na pasku plecaka miała przyklejoną gumę do żucia. Po prostu. Wierzy, że to nie było nic przeciwko niej. Ktoś po prostu miał zły dzień.
Dziewczyny znały się 15 lat, przyjaźniły przynajmniej 10, od 3 nie rozmawiają ze sobą wcale. Różnica zdań sprawiła, że jedna zaczęła na widok drugiej przechodzić na drugą stronę chodnika patrząc w przeciwną stronę, rzucała się do butów żeby pilnie zawiązać sznurowadło lub prowadziła ważną rozmowę telefoniczną, która nie pozwala skinąć głową ani odpowiedzieć na powitanie. Druga się poddała. Teraz przechodzą obok siebie bez słowa.
Inna Kobieta nie odzywa się do swoich Sąsiadek lub odpowiada gburowato na pozdrowienia. Została kiedyś zraniona przez męża... boleśnie. Zawiódł jej zaufanie. To trudno nadrobić. Jemu. Ona przenosi swoją urazę na wszystkich naokoło, na wszelki wypadek? Asekuracyjnie?
Pan Sąsiad nie płaci swoich rachunków. Obraził się kiedyś na administrację. Administracja została zmieniona ale on nie płaci nadal. Nie chce na ten temat rozmawiać. W międzyczasie zmienia samochód na lepszy, głowę nosi wyżej, nie odpowiada Sąsiadom na pozdrowienia. W pobliskim sklepie udaje, że się nie znają choć widują się w sklepie, na ulicy, przed domem od  ponad 15 lat.
Kobieta wychodzi z domu i skręca zawsze w lewą stronę. Nieważne czy idzie do samochodu czy na spacer. Chodnik prowadzący w prawo widzi tylko gdy idzie do śmietnika lub do skrzynki na listy. A może tam chodzą tylko jej dzieci? Krzewy przed jej domem pięknie się rozrosły, swoimi gałęziami wypełniły dużą część chodnika. Trudno obok nich przejść, zwłaszcza gdy są mokre, w deszczu, z parasolem w ręku. Nie przytnie ich, bo mogą "zmarnieć". Ona nie potrzebuje chodzić w tamtą stronę. A poza tym przecież zawsze można zejść z chodnika.
Nie jestem ponadto. Spotkanie z życzliwą osobą uskrzydla mnie, a z osobą która nosi w sobie złość lub niechęć sprawia mi przykrość, czasem rani.
Można by pomyśleć, że ludzie się nie lubią. Co jest dla mnie oczywistą bzdurą. Nawet krótka rozmowa pozornie o niczym potrafi zmienić dzień na lepszy. To nic nie kosztuje więc dlaczego jest tak trudne. Powiedzieć ekspedientce w sklepie, że lubisz tu bywać. Sąsiadowi, że pięknie zakwitły jego kwiaty. Sąsiadce, że ładnie wygląda. Możesz nie chcieć z kimś rozmawiać (Twoje prawo nie lubić lub nie chcieć) ale czemu nie zostawić poprawnego "dzień dobry"?
Odkąd chodzę codziennie z psami do lasu (to już prawie 4 lata) pozdrawiamy się z człowiekiem, którego chyba nie mogłabym polubić. Może to uprzedzenie? Sądzę, że zbyt wiele nas różni, zwłaszcza w kwestii podejścia do psów właśnie. Ale jeszcze nie zdarzyło się żebyśmy nie wymienili pozdrowienia. Na tym koniec. Tylko dwa słowa wypowiadane głośno i szczerze. 
Najmniej rozumiem brak potrzeby pokazania, że zauważamy drugiego człowieka. Jeśli spotykam kogoś w lesie niemal zawsze go pozdrawiam (chyba, że ten ktoś wiąże buty lub rozmawia przez telefon - nie chcę go wystraszyć lub być niegrzeczna). Zadziwiająco mało ludzi odpowiada, wielu z nich ma zaskoczoną minę. Czy boimy się ludzi?
Mówienie "dzień dobry" jest u nas niemal częścią protokołu. Niegrzecznym wręcz jest zwracanie się w ten sposób do osoby, której nie zostaliśmy wcześniej przedstawieni. Zupełnie jak w powieściach Jane Austin.
Tu pozdrawiam serdecznie moich znajomych z IG :) Nie znamy się osobiście, "widujemy się" wirtualnie lubiąc te same rzeczy. Nikt nas sobie nie przedstawiał, a jednak lubimy się pozdrawiać. Bezinteresownie.
Czyż to nie jest miłe :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za odwiedzenie mojego bloga, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)