wtorek, 8 listopada 2016

Moja jesień w stercie liści/ kropli deszczu

Moja jesień w stercie liści. Kubek Judy doskonale zimowy z kolekcji Green Gate klik
Napadało ich tyle, że spokojnie mogę się w nich zakopać jak mały jeżyk lub wielki miś. Usypać stertę i w ciepełku dotrwać do wiosny. Mam takie zakątki w ogrodzie, gdzie wiatr nie ośmiela się zajrzeć. Skoro jeżyk o wymiarach 35 cm i wadze do 2 kg może przespać zimę zwinięty w kłębek w liściastej ściółce to może ja też?
Brzmi jak ucieczka chociaż nią nie jest. Zaczęło się od deszczu i prawdziwej niepogody. Tymczasem mój ogród jest prawdziwą kopalnią liści właśnie. Niedotowanych, ogromnych, niemieszczących się do odkurzacza, platanowych, niezniszczalnych liści. Tylko jak się z nimi uporać skoro pada. Żadna ze mnie syrena żeby sterczeć w deszczu.... z grabiami. Wiem za to, że jak dobrze pomyśleć to zawsze znajdzie się jakieś mądre rozwiązanie - czasem wystarczy chwilka. I wtedy pojawił się, w mojej głowie jeż, który być może siedzi gdzieś w mojej stercie liści. Może nawet nie jest sam, przecież jeże też miewają dzieci :D Więc jakie okrutne byłoby wchodzenie (z grabiami) do misternie uwitego jeżowego gniazdka, które być może (!) gdzieś tam na pewno (!) jest. W końcu całe lato hodowałam dla niego ślimaki ;)
A wiosną, wiosną to będzie zupełnie inna bajka ;)
Idąc na ogrodniczy kompromis ograniczę moje grabienie do trawnika - jeśli tylko kiedyś przestanie padać deszcz :)

Czasem możesz zamknąć świat w jednej kropli deszczu i uczynić go wyjątkowym....



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za odwiedzenie mojego bloga, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)