wtorek, 20 września 2016

Być... z dala od szumu i zgiełku

Dzbanek Alice dark grey od Green Gate klik
 Z dala od szumu i zgiełku, z dala od wszystkiego co każe pędzić i łapać. A ponieważ wszędzie jest tak daleko zaczynasz sobie zdawać sprawę z tego, że nic nie poradzisz, wszystko co pilne musi zaczekać na Twój powrót. W pierwszej chwili zagubiona już w następnej zaskoczona i oczarowana: przestrzenią, światłem, zapachem, powietrzem. Od bezradnego poddania z braku "wszystkiego" przechodzisz do euforii poczucia wolności. Nareszcie!!!
I chwilę później pojawia się ta myśl, najpierw cichutka a później coraz głośniejsza: a może tak rzucić wszystko i zostać w takim miejscu jak to i codziennie dać się odurzać spokojnemu byciu...
Na razie dzieci muszą skończyć szkołę jedną, drugą, ale później... na pewno wrócę do tej myśli. Wrócę na wieś mając nadzieje, że na mnie czeka :)
Dekoracyjny ornament w kształcie liścia od Green Gate klik
Z dala od szumu i zgiełku, z dala od wszystkiego co każe pędzić i łapać.


środa, 14 września 2016

Kolorowo z sentymentem



Dzisiaj zebrało mi się na wspominki :) Czasem jestem bardzo sentymentalna... Dziś przypomniała mi się Wielkanoc wieeele lat temu. Wiecie jak to jest: Wielkanoc, więc wiosna, a wiosna to oczekiwanie na kolor, świeżość, słońce. Pamiętam jak czekałam na swoje pierwsze zamówienie z Green Gate.
Upragniona paczka dotarła, wszystko było śliczne a dostawa szybka i z Uśmiechem i to jakim! Do dziś pamiętam uśmiech :)
Po latach oto jestem tu: prowadzę sklep z porcelaną Green Gate. Tamtego dnia rozpakowując z radością filiżanki, kubki i talerzyki ze zdjęcia nigdy bym w to nie uwierzyła. Moja praca była zupełnie inna: bardzo szybka i niemiłosiernie techniczna, wręcz męska - przepraszam Panowie ;)
Dziś z aparatem w ręku codziennie, z przyjemnością pstrykam dla Was nowe zdjęcia na Instagram. Prowadzę rozmowy o wzorach, kolorach i o... życiu. Mój świat jest kolorowy, kwitnący, choć czasami zdarza się rysa lub pęknięcie ;)
I choć to tylko kubki i filiżanki mam nadzieję, że i Wy spędzicie przy nich wiele fajnych chwil :)
pozdrawiam bardzo serdecznie,



niedziela, 11 września 2016

Lawendowa Pasja :)


Lawenda symbol nie tylko Prowansji
Agata Cieślik i jej naturalne lawendowe kosmetyki. Właśnie je testuję i jestem zachwycona! Moje dzieciństwo wypełnione było rozmowami o pielęgnacji skóry.
Moja Babcia była farmaceutką. Pamiętam jej chłodną spiżarnię i malutką półkę, na której stały słoiczki ręcznie robionych kremów. Wiedziała jak, wiedziała co. W porcelanowym moździerzu starannie ucierała składniki. Jej skóra była zawsze piękna i zadbana, ale o przyjemnym zapachu kremów mogła jedynie marzyć. Jakże szczęśliwa byłaby dziś, gdyby mogła żyć wśród lawendowych pól.
Podziwiam Kobiety, które to potrafią: wykorzystać swoją pasję i wiedzę, żeby wydobyć z roślin to co dla nas najlepsze i najcenniejsze. Dbać o urodę mądrze. Agata potrafi. Polecam zajrzyjcie do Agaty Cieślik na Fb:

Ręcznie robione, z pasją i w zgodzie z naturą <3



Peeling do ciała z masłem shea i masłem kakaowym

Czerpać to co najlepsze z natury, robić to mądrze, z szacunkiem i troską
Szczęśliwa, inteligentna i ciekawska - koza :)

Pasja rodzi Piękno. 

piątek, 9 września 2016

Grey&Dusty blue

Kubki z kolekcja Stephanie grey i Stephanie dusty blue Green Gate klik

Wrzesień to fajny czas, kiedy lato mieszamy z jesienią. Jest słonecznie, gorąco, wręcz upalnie, a my już wypatrujemy jesieni. Wrzesień to jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku niesłusznie napiętnowany przez początek szkoły i schyłek lata.
Ale skoro wspomniałam o jesieni to delikatnie przemycę odrobinę szarości, którą jak wiecie uwielbiam i przedstawię nowy kolor z kolekcji Green Gate: dusty blue (to ten kolor na kubeczku "z tyłu" i na zdjęciu poniżej). Tradycyjnie nieco namieszałam, żeby nie trzymać się sztampowo jednakowych produktów. 
Początek września wywrócił mój cudowny letni świat do góry nogami. Zajęło mi chwilę - i jeszcze pewnie nie do końca - "ogarnięcie się" po zmianach. 
A zmiany zapowiadały się ogromne, tymczasem są zaledwie kosmetyczne. Tak chyba bywa kiedy do nowych projektów podchodzimy zbyt nieśmiało, niepewnie lub bez przekonania. Nigdy nie skakałam do wody nie widząc dna. Zbyt asekuracyjnie?
Z drugiej strony niedawno natknęłam się na piękne kilka zdań:
"Możesz tego nie dostrzec dziś ani jutro,
ale kiedy spojrzysz wstecz za kilka lat będziesz zaskoczona i onieśmielona tym
jak każde małe zdarzenie, po zsumowaniu, przywiodło Cię we wspaniałe miejsce - właśnie to, w którym zawsze chciałaś być.
Będziesz wdzięczna, że sprawy nie potoczyły się po Twojej myśli w sposób w jaki kiedyś chciałaś."
Dla mnie, z bagażem doświadczenia  i lat jaki mam, te kilka słów jest jak całkiem wiarygodna obietnica ;) 
Dlatego właśnie zamiast "stać nad plamą rozlanego mleka" cieszę się z tego co jest fajne, już mam i z czego nie będę musiała rezygnować. A doświadczenie jakie zdobyłam, ludzie których poznałam, Przyjaźń jaką odnalazłam - są bezcenne.
Cudownego weekendu :)



czwartek, 1 września 2016

Pasieka szczęśliwych Pszczół :)


Pasieka szczęśliwych pszczół. Zobaczcie jak blisko uli mogłam podejść, żeby wykorzystać plan zdjęciowy ;)
Tasiemka z kolekcji Green Gate klik 
Przyjaciółka wyciągnęła mnie na prawdziwą wieś. 
Zawsze mówię, że to ja jestem ze wsi, ale teraz... teraz będę tęsknić za tą prawdziwą.
Dwa cudowne dni wśród zwierząt, nie moich - za co moje cudowne psy przepraszam <3 
Dwa dni przytulania koni, psów, obserwowania kóz - z bezpiecznym dystansem. 
Picia kawy z kozim mlekiem - kolejna zaskakująca niespodzianka: mleko bez zapachu, świeże i delikatne :)
Po raz pierwszy w życiu chodziłam po pastwiskach wśród wolno biegających, wielkich i szczęśliwych koni. Nigdy nie myślałam, że tak można (!) Podchodziły i trącały mnie swoimi wielkimi, ciekawskimi pyskami, wyskubywały trawę spod moich stóp, sprawiały, że czas zatrzymywał się w cudownym miejscu... tu i teraz.  
W spiżarni stoi miód ze szczęśliwej pasieki. Jestem gotowa na wrzesień :)