środa, 20 kwietnia 2016

Trzeba czasem coś zdrapać...



Choć czasami bardzo bym chciała  nie potrafię działać bezmyślnie. Niedogodność polega na tym, że czasem myśl odbiega daleko od tego co robię. Podąża własną ścieżką i w takich wypadkach zdarza mi się lądować na dyżurze chirurgicznym z palcem zawiniętym w lód i grubą chustkę... nie chcecie znać szczegółów...
Robię jedno, myślę drugie choć zawsze, czasami pokrętnie "na temat".
Od dawna "chodzi" za mną myśl zmiany mebli. A ponieważ moje obecne są solidne, bo drewniane nie chcę się z nimi rozstać - wolę lifting :D ( i to, że zaledwie przed chwilą były moje kolejne urodziny nie ma z myślą o liftingiem nic wspólnego ;)
Obejrzałam fajny tutorial, zakupiłam odpowiednie narzędzia i dziś postanowiłam rozpocząć.
Cyklina, stara półka, ja i moje niesforne myśli. Czas coś zdrapać. Na filmiku wyglądało, że będzie łatwo. Tymczasem moja drewniana półka jest jak na prawdziwe, pracujace drewno przystało: nierówna, trudna niemal krnąbrna. Patrzę na resztę mebli w salonie - oj, będzie ciężko (chyba jednak poczekam do weekendu na męskie wsparcie).
A może tak naprawdę nie chodzi o stary olej, na starych meblach. Olej się trzyma, a meble są takie same jak w dniu kiedy je zobaczyłam. Może to drapanie wcale nie dotyczy oleju, może olej jest tylko tematem zastępczym? Patrzę na mojego niedawno adoptowanego małego psiaka - Ona drapie w sytuacjach stresowych. Może więc ja też - nie do końca świadomie - chcę wydrapać z moich mebli nienazwany stres?
Tymczasem obserwuję, z zupełnym zafascynowaniem, jak na moim monitorze drobna, delikatna kobietka z łatwością pozbywa się, taką samą cykliną jak moja, cienkiej warstwy starej farby. A ja? Zupełnie nie mogę sobie poradzić... !
Na poprawę sytuacji i zamaskowanie "demolki" zabrałam się za bardziej konstruktywne fotografowanie :D Słowo daję - po raz pierwszy przyznaję się do tego publicznie - zepsułam jedno (z prawdziwą pasją ;) i próbuję wykręcić się drugim. Musicie jednak przyznać, że złoto na starym, choćby i zniszczonym drewnie, wygląda magnetycznie. Czuję się rozgrzeszona.
Usiądę teraz, w wieczornej ciszy i pomyślę uczciwie: skąd ta potrzeba drapania...





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za odwiedzenie mojego bloga, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)