poniedziałek, 29 lutego 2016

Obudź w sobie dziecko :)

Nie przegap tego co ważne, piękne, warte zobaczenia. Drogowskaz od mojej Córki :)
Moja pierwsza rozmowa na temat czasu, którą wyraźnie pamiętam,  pochodzi z okresu kiedy miałam kilkanaście lat. Stałam pośrodku ogrodu, był koniec sierpnia, chłodny poranek, pod moimi nogami leżały suche liście czereśni a mój Tata mówił, że nadchodzi jesień a czas mija tak szybko. Pamiętam uczucie zniecierpliwienia. Trwały jeszcze wakacje, suche liście były konsekwencją suchego lata, a ja z całych sił starałam się nie myśleć o jesieni i o szkole. Gadanie! - pomyślałam. "Pewnego dnia to zrozumiesz..."- powiedział.  
A mój czas wcale nie mijał szybko, wręcz przeciwnie. Tymczasem ja nie mogłam się już doczekać kiedy nareszcie będę naprawdę dorosła.
Moje życie rzeczywiście przyspieszyło, nabrało zawrotnego tempa i czas przestał na mnie czekać, ale o wiele później - gdy zostałam mamą. Patrząc na rosnące z dnia na dzień dzieci, usprawniając codzienną wymagającą logistykę ;) aż nadto wyraźnie zaczęłam rozumieć słowa Taty...
Wczoraj moja starsza Córka, która ma lat kilkanaście (!), powiedziała mi, że czas tak szybko mija. Nawet nie wie kiedy jeden dzień przechodzi w następny! Jej słowa... 
Siedzę teraz, zachodząc w głowę, czy to dobrze, że życie naszych dzieci mija jak oszalałe? 
Jak powstrzymać czas, nakłonić, żeby nieco zwolnił, stanął prosto, wciągnął pełen chaust powietrza, przestał gonić na wydechu i dostrzegł perspektywę całej drogi a nie tylko ścieżki, na której stawia na sekundę w biegu stopy.


Może takim właśnie "spowalniaczem" jest spojrzenie na świat oczami dziecka. Dziecięce rysunki - patrzę na nie z podziwem, jak na drogowskazy, które kierują nasz bieg we właściwą stronę. Nie potrzeba wiele, żeby dostrzec w nich mapę: dziecinne w swej prostocie, dojrzałe w swym przekazie. 
A mój plan na dziś, na jutro, na zawsze? Pomóc mojemu, dziecku zapamiętać piękną chwilę z każdego dnia tak żeby czas nie zlewał się w pędzącą kulę. 
Zatrzymać się, oddychać pełną piersią, uśmiechać się, pamiętać ŻYĆ!

Zazdroszczę dorosłym, którzy potrafią obudzić w sobie dziecko i patrzeć na świat w ten sposób :)
Rysunek użytkownika Pizza Al Nero ( żródło FB)

niedziela, 14 lutego 2016

Walentynkowe szaleństwo warte zachodu :)


To będzie pochwała Walentynek. Niezależnie od Twojego nastawienia zachęcam do przeczytania. Na koniec obiecuję nagrodę :)
Dlaczego będę chwalić? Bo to święto, które zachęca do okazania ciepłych gestów innym. Nie tylko tym, w których się podkochujemy, ale również tym, których po prostu lubimy. I nawet jeśli nie zdecydujemy się, z uwagi na nieśmiałość, nieznośny upór lub krnabrną dumę na wyznanie tego co chowamy w sercu myślę, że to dobry moment, żeby pomyśleć o nas w kontekście związków z ludźmi. Po co? Bo nawet jeśli jeszcze tego nie doceniamy po prostu warto.
Uczeni Uniwersystetu Harwarda przez 75 lat prowadzili badania polegające na śledzeniu życia 724 nastolatków, z różnych środowisk: od studentów wyższej uczelni (Harvard College) po młodzież z najbiedniejszych dzielnic Bostonu. Kilka pokoleń naukowców każdemu z badanych, oraz jego rodzinie i znajomym zadawało nieskończenie wiele pytań o życie prywatne, zawodowe, plany i ich realizację, sukcesy i porażki, związki z ludźmi. Niezliczone ilości badań medycznych w tym szczegółowe krwi i mózgu. Wszystko po to, żeby odpowiedzieć na pytanie: co sprawia, że nasze życie jest udane lub po prostu: co nas uszczęśliwia?
Otóż odpowiedź jest zaskakująca prosta (a pamiętajcie, że jest poparta bardzo szczegółową dokumentacją wspomnianych badań):
DOBRE RELACJE Z LUDŹMI SPRAWIAJĄ, ŻE JESTEŚMY SZCZĘŚLIWSI I ZDROWSI. 
Samotność zabija! Z badań wynika, że właśnie ludzie, którzy są związani dobrymi relacjami z rodziną, przyjaciółmi lub lokalną społecznością są szczęśliwsi, fizycznie zdrowsi i żyją dłużej niż ci, którzy izolują się od innych i pielęgnują w sobie złe emocje.
Bycie w dobrych relacjach da nam to czego nie dadzą pieniądze ani sława. 
Dlatego chwalę Walentynki i każdą inną okazję, żeby wyjść z uśmiechem do ludzi :) Odrzućmy nieśmiałość, nieznośny upór i krnąbrną dumę i żyjmy szczęśliwie!

Czekolada i róże idealne na Walentynki ;)


A oto obiecana nagroda - smakuje najlepiej, gdy się nią dzielisz <3

Klasyczne brownie z orzechami:
150 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
150g gorzkiej czekolady
180g masła
300g cukru
1 łyżeczka esencji waniliowej lub różanej (opcjonalnie)
3 duże jajka
100g grubo pokrojonych ulubionych orzechów

Rozgrzej piekarnik do 180 st.C Posmaruj masłem i wyłóż pergaminem formę do pieczenia (najlepszy jest kwadrat, a podana ilość bardzo dobrze wypełnia formę 20x20cm)
W średniej misce wymieszaj mąkę, sól i proszek do pieczenia * w innym naczyniu, w kąpieli wodnej, rozpuść masło z pokruszoną czekoladą - oddstaw masę żeby ostygła, w międzyczasie rozpuszczając w niej cukier *dodaj esencję waniliową lub różaną* do ostudzonej masy dodaj jajka, dokładnie wymieszaj i powoli dodawaj mąkę cały czas mieszając, aż powstanie gładka, gęsta masa* dodaj orzechy, znów całość wymieszaj i przełóż ciasto do formy.
Piecz 25-30 minut (aż lekko zbrązowieje, a włożona w nie wykałaczka będzie sucha po wyjęciu).
Po wyjęciu z piekarnika wyłóż ciasto z formy na kratkę do schłodzenia, a później pokrój w kwadraty i dowolnie udekoruj. Możesz posypać cukrem pudrem tak jak ja to zrobiłam wykorzystując walentynkowe szblony :)

Jak zawsze zapraszam do sklepu Passion4Home.pl



poniedziałek, 1 lutego 2016

Ach te tulipany

Piękne, Różowe, całkowicie Odmienione
Jeszcze przed chwilą, byłam całą sobą pozytywnie nastawiona do zimy, zimna, śniegu, lodu. 
Z zapasem słonecznika dla ptaków i furą drewna do kominka, z ciepłymi butami ustawionymi przy drzwiach.
I wtedy w piątkowy wieczór zjawił się On :) z niewielkim bukiecikiem maleńkich tulipanów, lekko kremowych i całkiem zamkniętych w sobie. Nawet pomyślałam, że te niepozorne wiosenne kwiatki też całkowicie przystosowały się do zimy.
Z czułością nalałam świeżą wodę, do wyjętego wraz z nową dostawą dzbanka, przycięłam końcówki, ulokowałam moje kwiaty wygodnie, zgasiłam światło i poszliśmy spać.
Następnego dnia rano na stole stały: Piękne, Różowe, całkowicie Odmienione moje Tulipany! 
Kto uwierzy, że były tak niepozorne zaledwie chwilę wcześniej ?
Jest początek lutego, a za oknem świeci słońce wiosennym już blaskiem. 
Na pękających pąkach niektórych drzew można dostrzec nieśmiałą zieleń. 
Ja też jestem gotowa na wiosenne pastele :)

Abelone i Marie z najnowszej wiosennej kolekcji Green Gate