piątek, 13 listopada 2015

Marchewka w roli głównej

Bo nic tak nie leczy duszy jak uśmiech :)

Będąc dzieckiem miałam "po sąsiedzku" sklepik warzywniczy. I nie naciągam tej opowieści: nazywał się.... "Marchewka" Uwielbiałam go, bo odkąd sięgam pamięcią biegałam tam po sok z marchwi: świeżo wyciskany, naturalnie słodki (wiem to na pewno, bo w czasach, o których piszę cukier był rarytasem więc nikt go nie marnował na dosładzanie marchwi ;)
Dziś dalej uwielbiam sok z marchwi: przypomina mi miłe chwile dzieciństwa, jest niewymagający w przygotowaniu (no może poza myciem sokowirówki), cudownie wpływa na skórę i podobno opóźnia proces starzenia wzroku (co w przypadku osób spędzających godziny przy komputerze ma znaczenie więc warto spróbować).
Teraz jest zdecydowanie sezon na marchewkę! Wyjeżdża świeżo zebrana z pola. Rynek wymógł na dostawcach dostarczanie jej umytej (bez piachu jak kiedyś). Wystarczy więc ją opłukać, przyciąć tak, aby łatwo wpadała w sokowirówkę i gotowe :)
A to dopiero początek. Blogi kulinarne "pękają w szwach" od wspaniałych przepisów z marchewką w roli głównej :) To co? Jesteście gotowi na pochwałę marchewki?
Polecam :)
Kubki z kolekcji Green Gate

Makaron z marchewką i spółka w misce Thea z kolekcji Green Gate

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za odwiedzenie mojego bloga, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)