poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Co zrobić z parapetem...


Tradycyjnie często stawiamy na nim kwiaty w doniczkach, zasłaniamy firanką, zapominamy, że jest. Jeśli jesteśmy bardziej zapędzeni, a firanka jest dostatecznie "gęsta" zapominamy o kwiatkach (a one z żalu usychają).
Nie jestem miłośniczką firanek - lubię patrzeć na świat :) A mimo to kwiaty doniczkowe na parapecie są w moim domu bez szans na szczęśliwe życie. Tak długo jak je miałam naprawdę pamiętałam, żeby je podewać a mimo to rosły albo zbyt radośnie i zaczynały zasłaniać świat za oknem, albo rosły wybujałe, blade i chude...

Oto moje propozycje na parapet. Jestem bardzo ciekawa, czy któraś z nich będzie dla Was interesująca? Zachęcam do komentarzy :) Chętnie nagrodzę najciekawszy!


Joginki
Joginki to trochę jak prowokacja, ale taka z pozytywnym akcentem: wiosna, ciepło, czas się ruszyć :) 
Mam ogromny szacunek i podziw dla ludzi, którzy potrafią aktywnie spędzać czas robiąc to systematycznie ;)

Kwiaty NIE tylko doniczkowe

W moich wazonikach od Świąt Wielkanocnych goszczą ciemierniki. Raz na kilka dni zmieniam im wodę i przycinam końcówkę łodyżki. To już ponad dwa tygodnie :)


Lampiony Diana
Lampiony wyglądają dobrze zawsze i wszędzie. A nastrój jaki możemy dzięki nim wykreować wieczorem zawsze się sprawdza :) Jedyne o czym musimy pamiętać to o bezpieczeństwie przy zapalaniu świeczek lub tealight-ów ;)


Sowy Snow z historii holenderskich Żeglarzy


O cudownych Sowach i tradycji związanej z umieszczaniem ich na parapecie pisałam w moim pierwszym wpisie na blogu. Lubię przedmioty, które mają swoją historię. Jeśli jeszcze nie znacie "sowiej" zapraszam tutaj . Jednak pamiętajcie, że każdy z nas może dopisać swoją historię do swojego ulubionego przedmiotu. Ja oczywiście też taki mam i wkrótce Wam o nim, z przyjemnością :) napiszę.
Do miłego zobaczenia na blogu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za odwiedzenie mojego bloga, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)