niedziela, 14 grudnia 2014

O pigwie...

Być może to kara za plotkowanie w listopadowym poście ;), a może po prostu dopadł mnie wirus - niezależnie od przyczyny trzęsie mną i kości mam zmarznięte.
Zanim jednak poddam się chorobie i - z niekłamaną przyjemnością- wejdę do łóżka pod kołdrę wypróbuję sposób mojej mamy: herbata z pigwą.

Konfitura z pigwy

I uwierzcie, że nie będę się poświęcać, żaden "kwas" ani "gorycz" nie będą wykręcać mi ust.
Bez wyrzutów sumienia (o nazwie dieta) zaparzę herbatę i posłodzę ją solidną dawką wit C z cukrem.
I choć przepis, który w mojej rodzinie stosowany jest od pokoleń, z uwagi na obróbkę cieplną pewnie nie jest doskonały (licząc na wykorzystanie zawartych w pigwie wit C i związków mineralnych pewnie lepiej poszukać innego, kóry nie używa ognia) to gorąco go polecam i życzę smacznego :)

Przepis na konfiturę z pigwy: 
4 duże pigwy (lub odpowiednio mniej małych) umyte i oczyszczone z pestek, 1/2 kg cukru i 1/2 litra wody.
Wodę z cukrem zagotować na małym ogniu i poczekać aż cukier się rozpuści (mieszać od czasu do czasu).
W międzyczasie pigwy (po oczyszczeniu z pestek) pokroić na cienkie plastry lub w kwadraty.
Pigwę wrzucić do syropu. Opcjonalnie można dodać kilka goździków, cynamon, skórkę cytryny (wg uznania) i gotować na wolnym ogniu aż owoce zmiękną.
Powstałą w ten sposób konfiturę wlać do czystych słoiczków, szczelnie zamknąć. Słoiczki odwrócić do góry dnem, przykryć ściereczką i pozostawić do ostygnięcia. Przechowywać w chłodny, ciemnym miejscu.
Do herbaty wystarczy dodać łyżeczkę lub dwie konfitury. 
Najsmaczniejsze są owoce pigwy z konfitury namoczone w mocnej, czarnej herbacie :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za odwiedzenie mojego bloga, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)