piątek, 12 grudnia 2014

O malowanych mrozem szybach...

Szyby malowane mrozem...wspomnienie dzieciństwa :)

Marzy mi się drewniana chatka w zaśnieżonych górach z takimi właśnie naturalnie pomalowymi mrozem oknami, z trzaskającym ogniem na kominku, saniami...
W takiej chatce, w Bukowinie Tatrzańskiej, jako mała dziewczynka spędzałam z Rodzicami ferie, zrywając sople z niskich dachów, budując korytarze w wielkich zaspach śniegu.
Najmilej wspominam chwile kiedy ciepłym powietrzem oddechu malowałam na szybach fantazyjne, lodowe wzory...
Coraz rzadziej można spotkać okna malowane mrozem. Większość z nich została wymieniona na nowe, szczelne, plastikowe. Mamy ciepło, czysto i cicho...
I mimo tych wszystkich, bezsprzecznych zalet w okresie Świąt Bożego Narodzenia żałuję, że moje Córki nie widziały szyb malowanych nocą przez mróz, nie zmieniały ornamentów ciepłym oddechem, nie wyglądały przez maleńkie, odszronione kółeczko na zimowy świat.
Passion4Home

Obok biurka stawiam lampiony, które najlepiej jak to możliwe przywołują bajkowe, dziecięce wspomnienia :)
Passion4Home




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za odwiedzenie mojego bloga, pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie :)