niedziela, 30 listopada 2014

O poniedziałkowych dekoracyjnych motywatorach

Zawieszka na drzwi Passion4Home

Jest późno, więc nie będę się rozpisywać.
Jutro "ulubiony' przez wszystkich poniedziałek i choć teoretycznie możemy jeszcze cieszyć się dniem wolnym to gdzieś "z tyłu głowy" już myślimy o nadchodzącym: szkole, pracy, obowiązkach.
W moim domu tylko jedna osoba nie może doczekać się poniedziałkowego porannego budzika - bo jedzie do Berlina oglądać jarmark świąteczny (podzielę się z Wami zdjęciami :) - gdy tylko je otrzymam
Wracając do tematu: postanowiłam jakoś nam te poranki, nie tylko poniedziałkowe, ułatwić.
szybko i prosto (wręcz nieprzyzwoicie łatwo) zawiesiłam na drzwiach tabliczkę z napisem:
Suprises are waiting behind this door.
To przecież prawda: każdego dnia, gdy przekroczymy próg domu czeka na nas coś nowego, czesto niezwykłego.
I jeśli tylko nie będziemy zamykać się na świat ten zaskoczy nas pozytywnie nie raz - czego Wam serdecznie życzę.
Udanego poniedziałku i reszty tygodnia :)

środa, 26 listopada 2014

O pogoni za letnimi kolorami jesienią

Półmisek dekoracyjny Boho turcus Passion4Home

W takie jesienne dni jak dziś tęsknimy za światłem. Wilgotne powietrze i szare niebo wiszą nam na rzesach i ciągną powieki w dół. Ot listopad.
Tęsknię za słońcem. Coraz bardziej mi go brak. Niestety prognozy pogody na najbliższe dni nie są obiecujące.
Na zdjęciu powyżej chciałam wam pokazać co zrobiłam:
na szybko, z braku czasu, podparłam się moim sklepem spożywczym kupując owoce o niezwykle słonecznej barwie : kaki czyli persymony. Jędrne, błyszczące i egzotyczne o cudownie intensywnej żółtej barwie. Teoretycznie można je zastąpić choćby pomarańczami. Jednak zaletą kaki jest połyskliwa skórka - zaletą, bo odbija światło. Oczywiście omawiam wyłącznie walory dekoracyjne, bo nie bez znaczenia są smaki samych owoców - owoce nie są wieczne, powinniśmy i chcemy je zjeść. Ale o tym za chwilę.
Żeby podkreślić barwę owoców ułożyłam je na półmisku intensywnie turkusowym i... moje myśli poszybowały na wymarzone wakacje :)
Humor mi się poprawił.

Sam owoc kaki odkryłam niedawno dzięki mojej Mamie :) Owoc wywołuje śmiech już w chwili gdy zaczynamy o nim mówić: wyobraźcie sobie, że jego inne nazwy, oprócz wspomnianych na wstępie kaki i persymony, to: hurma, hebanek, hebanowiec, sharon, szaron, szarona. Dla sklepu opisanie go musi być nie lada wyzwaniem.
Ponoć jest to owoc dość kaloryczny ale o tak dużych zaletach dla zdrowia, że wręcz grzechem jest ich ignorowanie. Więcej na ten temat przeczytacie na stronach poradnika zdrowie.
http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/owoc-kaki-czyli-persymona-zabija-komorki-rakowe_38540.html

sobota, 22 listopada 2014

O kontrowersyjnej plotce...

Wesołe Żabki Passion4Home

Spotykamy się, rozmawiamy o pogodzie, o pracy, o nas...i o innych.
Od którego momentu zaczynamy plotkować? Czy plotka jest rzeczywiście z istoty rzeczy zła czy tylko została napiętnowana - może nie zawsze słusznie?
Co robić, jak reagować "czy" a jeśli tak to "jak" uczestniczyć w plotce?
Taki dylemat pojawił się ostatnio u mnie gdy słuchałam opowieści nastolatek - których wiele wokół mnie :)
Tu pojawia się motyw hipokryzji, sugeruję, że ja nigdy - bzdura! nie zrozum mnie źle - ja też "omawiam zachowanie innych" ;)
Bo czym właściwie jest plotka?
Z definicji (podawanej w słownikach) jest niepwną lub kłamliwą pogłoską rozpowszechniającą niesprawdzone wiadomości o jakiejś osobie. W wyniku plotkowania osoba, o której mowa, traci dobry wizerunek.
Tymczasem okazuje się, że plotkowanie, w świetle nauk społecznych, nie zawsze ma charakter negatywny i pełni conajmniej cztery funkcje. Pierwszą z nich jest funkcja wpływu społecznego. Otóż plotka służy do kontrolowania zachowań niezgodnych z normami przyjętymi w danej grupie czy kulturze. Jest rodzajem "karania" przez oplotkowywanie. Jest przekazywaniem informacji, niekorzystnych z założenia. I jest niejako usprawiedliwiona, bo pełni funkcję (numer dwa) informacyjną.
Mogę się z powyższym zgodzić, ale tylko jeśli zachowania, o których mowa, wymierzone są przeciwko grupie. Bo jeśli nie są szkodliwe to nie powinny podlegać karze. Tu należałoby pociągnąć wątek tolerancji...
Każdy z nas pamięta zabawę w głuchy telefon. Zabawę rewelacyjną i aktualną na całe życie, lubianą przez coachów. Pokazuje jak szybko, niemal naychmiast informacja zaczyna "żyć własnym życiem", ulega transformacji i po wypowiedzi ostatniego z uczestników zabawy, choćby było ich zaledwie kilku, wszyscy wybuchamy śmiechem - bo tak daleka od pierwowzoru jest przekazana wiadomość.
Plotkując o innych wystawiamy im referencje. Nie zawsze negatywne, ale powinniśmy brać to pod uwagę. W tym świetle plotka daje nam realną władzę. Co z nią zrobimy? Czy potrafimy przewidzieć skutki "głuchego telefonu"?
Wróćmy do nastolatek, dorosłych kobiet, całej rasy ludzkiej ;)
Plotkowanie jest nieuniknione i przyjemne!!! - funkcja numer trzy.
Wg naukowców plotkowanie umacnia więzi społeczne (funkcja numer cztery). Przypomina o normach, jakie obowiązują w grupie. Dzięki pielęgnowaniu norm czujemy się częścią wspólnoty, dbamy o coś wyjątkowego i ważnego - pewnie stąd też nasza pokora i przywiązanie do tradycji. Dodatkowo plotkowanie odbywa się w atmosferze tajemnicy i intymności, które powodują, że czujemy się wyróżnieni, wtajemniczeni, włączeni w krąg osób zaufanych.
Pamiętajmy tylko żeby nie być "ciasnym" w ocenie zachowań innych, nie deformować celowo informacji tylko po to żeby podkreślić swoją pozycję w grupie, nie szkodzić nieobecnym i oplotkowywanym.
Bierzmy z plotki to co najlepsze ale nie karzmy tych, którzy dają nam okazję do przyjemności.

sobota, 15 listopada 2014

O Listopadowych urokach jesieni

Sowa Sweet&Alto Passion4Home

To prawda, że dni krótkie i słońca mniej. Dopada nas melancholia.
ale jest na to lekarstwo (które czasem jest trudne do "zażycia" właśnie z powodu pogody -gdy deszcz  - i krótkiego dnia, ale..to wszystko wymówki) 
Tym lekarstwem jest RUCH - grabienie liści, pieczenie ziemniaków, spacer z psem lub Sąsiadem :)
Uwierzcie, że działa: na melancholię, niedoświetlenie, trąbiącego przed 6 rano Sąsiada, nieżyczliwość czy nawet złamane serce. A gdy jeszcze możemy tę, choćby krótką, aktywność dzielić z innymi to jak podwójna dawka.
Dziś serfując, (już po krzepiącym spacerze z moimi adoptowanymi psami) znalazłam w sieci piosenkę wspaniale jesienną i to nią chcę się z Wami podzielić:


poniedziałek, 10 listopada 2014

O chwili bez pośpiechu

Kubki Sweet Pastel Passion4Home


Brakuje nam ich: chwil bez pośpiechu, kiedy możemy usiąść przy kawie/herbacie bez galopady myśli o tym co trzeba.
Jesienne dni nie rozpieszczają swą długością, niby doba ma wciąż 24 godziny, ale dzień krótszy a zmęczenie przychodzi wraz ze zmrokiem.
I choć na postanowienia noworoczne jeszcze trochę za wcześnie, to jednak postanawiam już dziś: cieszyć się każdym wolnym dniem i mieć czas na kawę/herbatę/inny ulubiony napój ;) i przejrzenie gazety spokojnie, bez pośpiechu, nie myśląc o tym co trzeba, co powinnam :)
Nie dajmy się zwariować, celebrujmy wolne chwile, pielęgnujmy mile spędzony czas, zatrzymajmy się i rozmawiajmy z ludźmi o rzeczach dobrych, przecież zasługujemy na dobre życie :)


sobota, 1 listopada 2014

O świątecznych reniferach

Happy Elgur Passion4Home

Zastanawiałam się nad historią łosia w tradycji świątecznej. Przecież zbliżają się święta i temat będzie coraz gorętszy - choć niektórych może słusznie irytować, że o świętach zaczynamy rozmawiać coraz wcześniej.
Wracając do łosia: skąd właściwie się wziął wśród świątecznych dekoracji?
Z całą pewnością, mimo podejrzeń niektórych ;) nie urwał się z zaprzęgu Mikołaja - Mikołajowi towarzyszą renifery, a te choć mniej imponjące rozmiarem (łoś w naturze jest o wiele większy) nie są tak radosnymi zwierzętami jak łosie.
I tu dochodzimy do sedna: łoś w symbolice Ameryki Północnej był i jest wyrazem radości z osiągnięcia celu - prawdziwej, najgłębszej i dziecięco szczerej RADOŚCI.
Poza tym łoś symbolizuje upartość, pewność siebie, pierwotną energię a nawet mądrość - tak mówią źródła kanadyjskie.
Mój sentyment do łosi ma dwa źródła:

  1. jako symbolu radości takiej, która w uśmiechu nie wstydzi się pokazywać zębów :D
  2. spotkanie z łosiem jest zawsze magiczne:
Kiedyś miesiącami jeżdziłam rowerem po lesie w poszukiwaniu łosia. Słyszałam, że są, ale nie potrafiłam ich dostrzec. Być może stały gdzieś blisko za drzewami ukryte wśród liści. Ja ich nie widziałam.
A później przyszedł luty ubiegłego roku i rodzinnie podjęliśmy decyzję o adopcji psa ze schroniska.
Wraz z psem pojawiły się łosie. Naprawdę sporo łosi.


Nie śmieją się, spokojnie patrzą w oczy, ale we mnie za każdym razem gdy je spotykam nrasta szczera, dziecięca radość osiągniętego celu: spotkać łosia ;) A każde spotkanie zawsze jest magicznie...

O kolorowych drzwiach i Sowach na parapetach

Moim marzeniem są kolorowe, świeżo pomalowane drzwi udekorowane z pasją przez ich właścicieli. Doniczki na parapetach i progach domu obsadzone kwiatami. Okna oprawione tkaniną zgodnie z upodobaniami mieszkańców. Parapety z wiadomością.

Co to znaczy?
Moja Siostra opowiedziała mi historię zasłyszaną kiedyś w Holandii o sowach ustawianych na parapetach. Sposób ich ustawienia przekazywał wiadomość:
Jeśli Sowy stały zwrócone do siebie głowami oznaczało to, że Żeglarz - Pan Domu wrócił z rejsu. 


Sowy Snow Passion4Home

Jeśli Sowy były odwrócone od siebie przesłanie było takie, że Pan Domu wypłynął w morze -



- możemy się zastanawiać kto i jak korzystał z tej wiadomości :)
Tu przypomina mi się inna historia, tym razem wyczytana w przewodniku po Holandii:
otóż, kiedy Pan Domu wypływał w morze i Pani Domu zostawała sama zostawiała okna całkowicie odsłonięte tak, żeby każdy mógł widzieć co się dzieje w domu. W ten sposób nikt z sąsiadów, a tym bardziej Mąż - Żeglarz nie miał wątpliwości, że Żona pozostawała mu wierna. Stąd wniosek, że Sowy były wyłącznie informacją dla Sąsiadów, że w tym domu Kobieta została sama i może potrzebować pomocy... dobrosąsiedzkiej.
Tymczasem odsłonięte okna zobowiązywały do utrzymywania domu w porządku i w ten sposob holenderskie okna, parapety, drzwi stawały się wizytówką domu. Tak zostało do dziś.
Tymczasem mężowie Żeglarze przywozili ze swoich podróży coraz ciekawsze i coraz bardziej wymyślne dekoracje i tak zostało do dziś :)

Drzwi nie muszą być bardzo ozdobne, wystarczą proste (jak po prawej) kolor + dobry pomysł
Stąd właśnie moje marzenie, żeby przenieść choć część tego zwyczaju do nas. 
Nie namawiam do wysyłania męża za morze :D
Namawiam do dekorowania. Trochę, po kolei, małymi kroczkami pokolorujmy nasze otoczenie :)